Indonezyjskie namorzyny nikną w oczach

Jak podaje The Jakarta Post, w ciągu niespełna trzydziestu lat lasy namorzynowe w Indonezji zmalały o połowę swojej objętości - z 4 do 2 milionów hektarów.

Za główne przyczyny tej ekologicznej dewastacji lasów mangrowych uważa się powstające w ich miejscu plantacje oleju palmowego, jak również farmy rybne. Absurdalnym może się wydawać fakt, iż jednym z głównych negatywnych skutków tego procesu jest spadek ilości ryb w tych rejonach. Chodzi tu o to, że namorzyny to idealne miejsce do rozrodu dla większości tamtejszych gatunków ryb. W ich miejscu powstają jednak olbrzymie stawy rybne, gdzie hoduje się ryby wartościowe komercyjnie.

Nie tylko ryby tracą miejsce do życia. Lasy te są domem dla wielu gatunków zwierząt - np. niektóre gatunki małp żyją tylko wśród mangrowców.

Kolejną konsekwencją jest przyspieszona erozja wybrzeży, gdyż lasy namorzynowe pełniły swoistą ochronę przed wymywaniem brzegów poprzez silne falowania.

Niestety indonezyjski rząd nie wydaje się jednak przejmować losem tego unikalnego ekosystemu, mimo że wg badań przeprowadzonych przez brytyjskich naukowców wynika iż koszty związane z dewastacją środowiska naturalnego przerastają kilkakrotnie przychody tych, którzy inwestują w zagospodarowywanie obszarów zajętych uprzednio przez namorzyny.

Co oznacza to dla nas - akwarystów? Otóż kolejne z naturalnych siedlisk naszych ulubieńców zanika w przerażającym tempie. Osobiście ciekawi mnie czy wymienione w indonezyjskich mediach hodowle rybne, odpowiedzialne w głównej mierze za ten stan rzeczy, to farmy ryb konsumpcyjnych, czy też są wpisują się w to hodowle ryb akwariowych.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz